czwartek, 6 marca 2014





Prolog






    W zamierzchłych czasach otworzono puszkę Pandory. Wypełzły z niej wszystkie niegodziwości, by pogrążyć ten świat w chaosie i smutku. Z tych uczuć narodziły się demony, które wysysały całe dobro z napotkanych ludzi, w zamian zostawiając najboleśniejsze wspomnienia. Dusza ludzka, która nie potrafiła się przed tym bronić, długo pogrążała się w negatywnych uczuciach, aż sama stawała się pozbawioną litości bestią, żyjącą w cieniu nocy. 
    To była apokalipsa, koniec świata.
    Mówiono, że wszystko wkrótce upadnie, że nie będzie już miejsca dla dobrych ludzi, każdy przeistoczy się w demony, służące samemu diabłu. Ale poddający się ludzie, zapomnieli o jednej ważnej rzeczy. O czymś, co zostało na samym dnie puszki Pandory. O Nadziei.
   Nadzieja długo szukała odpowiedniej osoby, która stawiłaby czoła całemu złu, ale każdy człowiek na Ziemi nosił w swoim sercu urazę i nienawiść. Nagle, kiedy sama Nadzieja próbowała się wycofać i odpuścić, w środku wojny, pod gruzami domu ujrzała małą dziewczynkę, kulącą się w najgłębszym cieniu. Od razu zobaczyła w niej osobę, której szukała. Bez blizn w sercu, mogła wyplenić całe Zło i przywrócić nadzieję innych. Dała jej całą swoją moc, oraz cząstkę siebie i tak narodziła się nowa Nadzieja.
   Zwie się Lisanna.